Muzyka pop nie umarła i ma się całkiem dobrze

Tegoroczna gala MTV Video Music Awards zgromadziła przed telewizorami ponad 10 milionów widzów w samych Stanach Zjednoczonych. Serca, rozumy i genitalia większości oglądających zostały poruszone - i o to właśnie chodziło.

Tegoroczna gala MTV Video Music Awards zgromadziła przed telewizorami ponad 10 milionów widzów w samych Stanach Zjednoczonych. To jest o 66 proc. więcej niż w zeszłym roku. Do tego 360 000 TPM (wpisów na twitterze na minutę) w najgorętszym momencie. Rekord z Superbowl 2012 został pobity (321 000 TPM). Szefowie Viacomu i pracownicy MTV odetchnęli z ulgą. Warto było postawić wszystko na jedną kartę, pojechać po bandzie i odzyskać to, z czego MTV słynęło od zawsze.



Wreszcie mieliśmy na scenie mieszankę kunsztu, awangardy i skandalu. Mieliśmy niesamowity składankowy występ Justina Timberlake’a, mrocznego Kanye Westa, manifest przeciwko dyskryminacji na tle orientacji seksualnej za sprawą monumentalnego występu Macklemore and Ryan Lewis oraz niesamowicie spójną w swej obsceniczności Miley Cyrus, która jednym występem zrobiła więcej dla młodych kobiet, niż niejedna kampania społeczna. Twerkując, czyli kręcąc pupą przed kroczem partnera, spowodowała, że Robin Thicke spalił na scenie cegłę dosłownie i w przenośni. 36-letni gość w śmiesznym garniturze a’la Beetlejuice, który w swoim przeboju „Blurred Lines” śpiewa coś o tym, że jego partnerka niby chce to z nim zrobić, ale nie wie o tym („I know you want it” sic!) na scenie VMA stał jak wryty, gdy małoletnia Miley obmacywała go wielkim paluchem z gąbki. 36-letni Robert Thicke poczuł się jak pryszczaty licealista na pierwszej randce. Brawo Miley, brawo dziewczyny!

Niestety w Polsce ludzie, którzy powinni się na tym znać, czyli dziennikarze i komentatorzy, w ogóle tego nie zauważyli. Ci, którzy zauważyli, zaczęli opowiadać coś o „śmierci muzyki pop”. A jest przecież dokładnie na odwrót. Cały świat się ekscytuje tym co się wydarzyło, a u nas stypa. Jak ktoś nie wierzy, że coś jest na rzeczy, niech zobaczy ile dziewczynek w Polsce zmienia swoje sweet focie profilowe na takie, na których wystawiają język dokładnie tak jak to robi Miley. W tym roku muzyka pop pokazała, że potrafi przesuwać granice obyczajowe oraz potrafi zwracać uwagę milionów na ważne tematy społeczne. No i przede wszystkim potrafi wyłożyć jak na talerzu największe talenty. Gotowe do schrupania w zaciszu naszych mieszkań.

Serca, rozumy i genitalia większości oglądających galę zostały poruszone - i o to właśnie chodziło. Mission accomplished. Tak właśnie powinna działać dobra gala MTV VMA. Powinna spowodować, że znowu nam się chce i przekonać nas do tego, że nie wszystko musi być takie, jakie jest na zawsze, że jeśli tylko będziemy chcieli, to możemy zmienić ten świat na lepsze i przy okazji świetnie się przy tym bawić.
Trwa ładowanie komentarzy...